Autor zdjęcia: mat. prasowe// IG: @pezetofficial

/
20 października 2021
/

Krzysztof Kozak zlecił pobicie Pezeta. „Macie mu mordę oklepać za to, że się źle zachował”

Za drinem drin Krzysztofa Kozaka odbija się szerokim echem. Do historii zamieszczonych we wspomnieniach założyciela RRX odnieśli się już DJ 600V i Peja, a Tede szydził, że je przeczytał i jest wkur*iony, że Krzysiek źle o mnie nie napisał. W książce nie brakuje kolejnych ciekawych fragmentów. KNT przyznaje, że po premierze Wkurwionych bitów Volta zlecił WSP pobicie Pezeta.

Wszystko zaczęło się od teledysku promującego wydaną przez RRX płytę Volta Wkurwione bity.

Został nakręcony teledysk, który stanowi miks czterech utworów. Klip nagrywany był przy murze służewieckim, gdy był tam robiony mural. Grafficiarze malowali na ścianie podobiznę Volta. Zaczyna się właśnie od tego, że jedziemy z Borixonem. Kraków – Warszawa, przystanek Kielce. „Szczypie w oczy… Co? Zmęczone oczy?” Kolejny jest Pih i Tym razem. Po tej zwrotce wchodzi Projekt jest w drodze Płomienia 81. A całość kończył założyciel Kalibra Gano: „Ludzie właśnie tacy są – gadają”.
Projekt Pezeta i Onara faktycznie był w drodze. To Nasze dni, które wydałem.

Teledysk został zrealizowany i zaczął być emitowany w stacjach telewizyjnych w tym samym czasie, gdy w środowisku zaczęły się rozchodzić wersy Pezeta z kawałka z Eldo i Dizkretem, które w oczywisty sposób kierowane były do DJ 600V:

Pezet, Eldo, Dizkret, opada szczęka
Nie jak przy niezbyt tłustych bitach tłustego producenta.

Krzysztof Kozak wspomina w książce, że gdy doszły do niego te wieści, postanowił zareagować. Na rapera, który wraz z Onarem jako Płomień 81 wydał u niego płytę Nasze dni, nasłał… raperów z ulicznego składu WSP, który też wydawał w RRX.

Zaczęło się o tym gadać na mieście, podśmiechiwać. Dlaczego zdissował Volta? No właśnie. To była dla nas zagadka. Mówię:
– Muszę się spotkać z Pezetem.
Ale najpierw wysłałem WSP, żeby go obili.
– Idźcie, macie tu pięć stów. Macie mu mordę oklepać za to, że się źle zachował.
Oni wszystkich potrafili znaleźć. Pojechali na Ursynów, lecz prawdopodobnie zamiast pobić, powiedzieli Pezetowi, że Kozak dał im hajs. „Żeby ciebie zbić. To ci zaproponujemy, że ty dajesz nam hajsy i jak coś, to ci wpierdoliliśmy”. Czyli go nastraszyli i dostali z dwóch stron pieniądze. Bo Pezet hajs oczywiście dał i oczywiście – zgodnie z umową – mordy mu nie oklepali. ALE… nie wiem, czemu był tak głupi i pochwalił się komuś, że Kozak został oszukany, w każdym razie po tygodniu czy dwóch to wszystko do mnie dotarło. Krążyła wieść: „Eee, Kozak to jest debil, bo wysłał WSP, dał im pieniądze i myśli, że go oklepali i załatwione”. Więc cisnę WSP:
– I co wy, kurwa? Przecież ja wiem, że on dał wam też pieniądze. Bo jego koleżka się przypucował. Tu się śmieją. Jak to wygląda?
– Eee – mówią. – Chujowo.
– Kurwa, dostaliście hajs, to musicie jechać oklepać.

Drugie zlecenie okazało się już skuteczne.

Tak im wyjechałem, że wtedy już pojechali i dojebali Pezetowi. Za to, że się nie umie zachować.
Potem go wezwałem. Spotkałem się z nim pod Pałacem Kultury i spokojnie tłumaczę:
– Paweł, no nie można tak robić, że ty na mieście nagrywasz przytyk do Volta, a potem cię lansujemy na teledysku. Będziesz musiał zapłacić za przemontowanie. Bo ja nie mogę pozwolić na to, żebyś był na klipie kogoś, kogo obrażasz w innym kawałku. Nie mogę pozwolić, żeby potem miasto się ze mnie śmiało, że doprowadziłem do takiej sytuacji. Klip kosztował dziesięć tysięcy.
A Pezet tak patrzy… I zaczyna ryczeć.
Jak zobaczyłem, że się pod tym Pałacem Kultury rozpłakał, to tylko go przytuliłem.
– Okej, okej – mówię: – Dobra, Paweł. Jebać to. Jakoś sobie z tym poradzimy. Zadzwoń i przeproś Volta.
Jakiś czas później na dużym koncercie Pezet ponownie mnie przeprosił. Wraz z nim cała sala skakała i skandowała moją ksywkę: „Kozanostra, Kozanostra”.

Krzysztof Kozak w książce puentuje całą historię tak, że później jego relacje z Pezetem były już bardzo dobre.

Po tych wydarzeniach Paweł już zawsze był grzeczny i sympatyczny. Cieszę się, że wydałem płytę Płomienia 81 Nasze dni. To była fajna ekipa.

Książka Krzysztofa Kozaka i Huberta Kęski Za drinem drin, za kreską kreska dostępna jest na stronie Empiku.

Podobne wpisy
Popularne