Baner patriotic Baner patriotic

Autor zdjęcia: nodayzoff.pl// IG: @_pablo_passo

/
5 października 2021
/

Jakub i Paweł Krok (Step Records): „Połowa hal na tym terenie jest nasza. Więcej już nie ma do kupienia”

Jakub i Paweł Krok wspominają początki swojej działalności.

Premiera czwartego tomu książki To nie jest hip-hop. Rozmowy zbliża się wielkimi krokami. Będziemy mogli przeczytać w niej wywiady z ikonami polskiej branży muzycznej. Do tego miana zaliczają poniekąd zaliczają się także Jakub i Paweł Krok – właściciele Step Records – którzy swoje początki wspominają w następujący sposób:

Tak, mieliśmy własne „wydawnictwo”. Polegało ono na tym, że kupowaliśmy oryginalne płyty w Niemczech, po czym kopiowaliśmy je na kasety, robiąc do nich ładną, profesjonalną poligrafię. Nie było jeszcze ustawy pirackiej, przez co przegrywanie kaset było w pełni legalne. Nie było w ogóle takiego terminu jak „piractwo”.

W 1989 roku powstał sklep muzyczny Step. Był pierwszym w Polsce, który sprowadzał trudno dostępne tytuły muzyczne zza granicy. W 2006 roku nastąpił podział działalności na pełnoprawną wytwórnię muzyczną utworzoną przez Pawła Kroka i sklep preorder.pl, który z powodzeniem kontynuuje tradycje SM Step, ukierunkowując się na szeroko pojęty rap. – czytamy na stronie steprecords.pl. Jak się jednak dowiadujemy z książki sklep Step kilkukrotnie zmienił swoją lokalizację:

Lokalizacja była kwestią drugorzędną, ponieważ wiedzieliśmy, że nadchodzi era sprzedaży internetowej, więc mogliśmy iść nawet gdzieś na ubocze.
Obecną siedzibę znaleźliśmy dzięki koledze Kuby. Wcześniej była tu szwalnia – Opole kiedyś słynęło ze szwalni – w której robiono setki tysięcy sztuk swetrów rocznie, głównie na Rosję. Wzięliśmy kredyt na kupno od syndyka lokalu o powierzchni stu metrów po tysiąc złotych za metr. Zastanawialiśmy się, czy potrzebne jest nam aż tak duże biuro – a dziś zajmujemy tu dwa tysiące metrów… Połowa hal na tym terenie jest nasza. Więcej już nie ma do kupienia.

Paweł wspomina swoje początki w rodzinnej działalności:

Przychodziłem też w każdą sobotę. Słuchałem hip-hopu, więc dbałem o tę półeczkę u nas. Mieliśmy trochę zagranicznych kaset, ale też pierwsze polskie, takie jak Liroy, Kaliber 44 czy Nagły Atak Spawacza. Byłem wtedy w szóstej klasie podstawówki. W hurtowni kasety Liroya kupowało się nie na sztuki, tylko na palety, na których było pięćdziesiąt sztuk – i braliśmy na przykład trzy palety, bo „Alboom” schodził jak świeże bułki.

Więcej przeczytać będziemy mogli już 29 października, bo wtedy na półki sklepowe trafi opisywana książka. Przedsprzedaż trwa na stronie tnjhhrozmowy.pl.

Podobne wpisy
Popularne